Pod koniec XIX wieku Wiedeń był bezspornie muzyczną stolicą Europy.

Niech inne kraje spokojnie wyrwą sobie bogactwo ziemi pod paznokciami, sąsiednie imperium niemieckie powinno się zjednoczyć i pogrążyć w gorączkowym szaleństwie industrializacji, która zmiotła wszystko, co stare. Tu, w Wiedniu, pozostała tradycyjna sztuka i piękne życie, które miało największe znaczenie dla ludzi.

 

To myślenie przeszło przez wszystkie warstwy. Nawet najmniejszy obywatel nie tylko szukał dobrego kieliszka wina w “swoim winiarni”, ale też domagał się pięknej muzyki. Każdy Wiedeńczyk wiedział, który zespół wojskowy grał najlepiej, gdzie były najpiękniejsze piosenki i kto występował wieczorem w Volksoper.

 

YouTube

Mit dem Laden des Videos akzeptieren Sie die Datenschutzerklärung von YouTube.
Mehr erfahren

Video laden

 

Oprócz Włochów, Wiedeńczycy byli najbardziej muzykalnymi ludźmi swoich czasów. Piosenki zabrzmiały na wszystkich ulicach, praczki nuciły najpiękniejsze melodie do swojej pracy, muzycy grali z ich utworów, gdy okna były otwarte, a uśmiech słynnej śpiewaczki operowej był czymś więcej niż tylko królewskim powitaniem.

Tylko w tym powietrzu Schubert mógł podnieść głos, tylko tutaj mógł znów wskrzeszać wiedeński klasycyzm H. Wolf dream of Spain lub J. Brahms.

 

I chyba tylko tutaj mógł powstać jeden z najbardziej lekkich i orzeźwiających gatunków w historii muzyki: operetka.